Mercedario 6770 m & Ramada 6410 m
Andyjska wyprawa śladami W. Ostrowskiego
" Byliśmy na wyspie ! Dosłownie na malutkiej stromej wyspie, wyrastającej z jakiegoś morza zbałwionych, kłebioacych się w dzikim
chaosie, ciężkich ołowianych chmur. Zapełniały one szczelnie nie tylko doliny, ale zakrywały też wszystkie otaczajace,
a znacznie niższe szczyty. I w tej szarej przetaczającej się masie - huczało! Grzmoty piorunów nieomal
zlewały sie razem - jak salwy oddawane z setek dział ".
" Wyżej niż kondory" W.Ostrowski
Pomysł na organizację wyprawy w tę cześć górskiego świata pojawił się u mnie po przeczytaniu książki " Wyżej niż kondory ", która
opisuje pierwsze polskie wejscia na szczyty andyjskie. Za cel główny wyjazdu wybraliśmy szczyt Mercedario . Przy okazji chcemy
także odwiedzić grupę górska Coldyliera Ramada i wejść tam na kilka szczytów sześciotysięcznych. Podczas naszej wyprawy
będziemy poruszać się śladami naszych wielkich poprzedników. Dla mnie to juz będzie trzeci wyjazd w Andy. Za pierwszym razem
udało mi się wejść na najwyższy szczyt kontynentu - Aconcagua. Wyprawa z 2008 roku nie powiodła się. Cerro Mercedario nie
wpuściło nas na wierzchołek. Zobaczymy czy tym razem góra będzie dla nas łaskawa.
Mercedario - " Daleko , daleko jeszcze, na południowym zachodzie wznosił sie olbrzymi, czerwony szczyt. Górował tak wyraźnie
nad całym otoczeniem, nad tym morzem - nie! oceanów szczytów! że nie miało się najmniejszej wątpliwości - to był Mercedario"
To fragment książki " Wyżej niż kondory " opisującej wyprawę z 1934 roku. Wówczas pierwszego dziewiczego wejścia na szczyt
dokonali W. Ostrowski , A. Karpinski , S. Daszyńskio raz S. Osiecki. Góra leży w całości na terenie Argentyny w stanie San Juan
Niedaleko od niej wyrasta inna ciekawa grupa górska - Coldyliera Ramada. W skład jej wchodzi kilka szczytów sześciotysięcznych
Naszym celem jest najwyższe wzniesienie całego masywu.
Plan działania
Wylatujemy z kraju na początku stycznia do Buenos Aires. Następnie ze stolicy Argentyny udajemy się do Mendozy. Tutaj załatwiamy
wszelkie formalności, organizujemy transport sprzętu do bazy u stóp Mercedario. Kolejne dni będą nam upływać na zdobywaniu
aklimatyzacji oraz zakładaniu obozów. W tym rejonie zamierzamy spędzić około dwóch tygodni. Po zakończeniu akcji górskiej na
Mercedario chcemy przedostać się przez przełęcz Paso Ancho w rejon grupy szczytów Ramada. Oczywiście to tylko teoretyczny
plan. Wszystko zweryfikują panujące warunki na miejscu. Andy to góry słynące z bardzo silnych wiatrów. Gdy na horyzoncie pojawia
się "el viento blanco" - tzw biały wiatr - to lepiej w góry nie wychodzić. Ale jesteśmy dobrej myśli. Resztę czasu poświęcimy na
zwiedzaniu Buenos Aires - skąd po czterech tygodniach wyprawy wrócimy do Polski.
Poniżej na mapach można zobaczyć rejon naszej działalności ( skany map z książki " Wyżej niż kondory " )
www.marek.bytom.pl