Strona główna     O sobie samym     Relacje z wyjazdów     Galerie foto     Nowe projekty     Publikacje          
_______________________________________________________________________________________
 
__________________________________________________________________________________________________________________________      
                                                                                                                                                                                           Tekst,  fotografie oraz opracowanie  - Marek Bytom
Trekking dookoła Manaslu 8156 m 
W krainie Góry Ducha
I  wtedy  ją  zobaczyłem. Po  prostu  nie  do  opisania, górę  potężną   
i niewypowiedzianie  piękną   - Dhaulagiri   
                                                                           Kurt Diemberger  
Nepal  od  zawsze  mnie  przyciągał.  Ten  niewielki  kraj leżący u stóp  najwyższych  gór  świata  jest miejscem  magicznym. Nie  dość  że
można się tutaj  wspinać  na  szczyty ośmiotysięczne , latać  na  paralotni ,  spływać  rwącymi  rzekami  to można  zwyczajnie  chodzić  po
górach. Kraj  ten oferuje  najpiękniejsze  na naszym globie  piesze  trasy trekkingowe. Dodając  do  tego bardzo  urozmaiconą  etnicznie i
kulturowo   społeczność  jesteśmy  w   Królestwie  na  dachu  świata.  Po  przemierzeniu  najbardziej   znanych   tras  trekkingowych  pod
Everestem  i  Annapurną  zacząłem  tutaj  szukać czegoś nowego i innego. Trasa  do  bazy pod  najwyższa  górą  świata  jak i  podążanie
wzdłuż  doliny  Kali  Gandaki   pozostawiły   u   mnie  niesamowite  wrażenia.  Lecz  czując   niedosyt   i  zbyt  wielkie   zagospodarowanie
turystyczne   tych   zakątków  świata c hciałem zobaczyć  coś  innego. Przeglądając  mapy Nepalu  moją uwagę  i  zainteresowanie zaczął
wzbudzać  Manaslu.  Zacząłem  coraz  głębiej  czytać  i  zbierać  informacje. Temat  krążył   za  mną   jakiś  czas  i  w końcu  postanowiłem
zorganizować  wyjazd  trekkingowy dookoła  tego szczytu  ośmiotysięcznego.  Zebrałem  grupę znajomych i  pojechaliśmy.  Już  w  Polsce
kontaktowałem  się  z moja znajoma agencją w Nepalu  aby przygotowała grunt  pod wyjazd.  W końcu po paru tygodniach przygotowań
jesteśmy  w samolocie. Lecimy  przez Helsinki do stolicy Indii - Delhi. Potem  już tylko krótki  lot do Kathmandu i stajemy u wrót Himalajów
Kathmandu  jest  fajnym miejscem.  Dla  osoby  będącej  pierwszy  raz  w Azji  może  trochę  przerażać.  Zgiełk,  hałas,  wszędzie  słychać
klaksony  samochodów  i motocykli. Po  ulicach przemieszcza  się mnóstwo ludzi , nie  brakuje  naciągaczy oraz  sprzedawców oferujących
nam  różne  rzeczy.  Nad  tym  wszystkim unosi  się zapach palonych  kadzidełek.  Śpimy  w turystycznej  części  miasta   na Thamleu. Jest
tutaj  dużo  miejsc  z  dobrym jedzeniem, knajpek z  muzyką  na żywo. Pierwsze  dni  pobytu to  obowiązkowa  wycieczka  po najbardziej
znanych  zabytkach  w  stolicy  Nepalu.  A  więc  koniecznie  zobaczyć  musimy  stare miasto , wejść  po  długich  i  stromych  schodach do
świątyni  małp  oraz  odwiedzić  największą  stupę  buddyjską - Bodhnath. Jeden  dzień  poświęcamy  na  załatwienie  reszty  formalności
związanych  z  trekkingiem, zakupem  gazu  oraz  innego  potrzebnego sprzetu.
Po  trzech  dniach  spędzonych  w mieście z samego  rana  pakujemy się do naszego wynajętego autobusu. Naszym  celem kilkugodzinna
jazda  do  dawnej  stolicy  Nepalu  Gorkha.  Towarzyszy  nam  bardzo  sympatyczny przewodnik   Lama  oraz  sześciu  tragarzy. W  sumie
pierwszy  raz  korzystam   z usług  porterów oraz przewodnika.  Niestety  w rejonie  Manalsu  konieczne  jest  ich  posiadanie. Gorkha  to
bardzo  ciekawe  miejsce.  Odwiedzamy  klasztor  znajdujący  się  na szczycie wzgórza.  Po  raz  pierwszy  podziwiać  możemy cała grupę
Manaslu  o  zachodzie słońca.  Wydaje  się  nam  bardzo odległa.  Ale cóż ,  mamy  prawie trzy tygodnie  aby się do  niej  zbliżyć, a  nawet
obejść  ją  dookoła. Kolejnego  dnia  rozpoczynamy  naszą wielką przygodę z  górą ducha. Taką  nazwą  określa  się Manaslu. Pomimo że
towarzyszą  nam  tragarze , którzy  niosą  większość  naszych bagaży plecaki mamy obładowane. W  sumie każdy z  nas ma do noszenia
po  około  15  kg.  No  ale  nie  przyjechaliśmy  się  tutaj  obijać  a  trochę  się  spocić :)     
    
Trasa  wokół  Manaslu  jest  przepięknie widokowa.  Pierwsze dni trekkingu to przemierzanie wśród  bujnej roślinności. Po drodze mijamy
wioski  jakby  czas się  w  nich  zatrzymał w momencie ich powstania.  To już  mój czwarty  trekking  Himalajach ale pierwszy raz  czuje że
poznaję  prawdziwy  Nepal.  Nie  ma tutaj ani hoteli , schronisk jak  to  ma miejsce po Everestem , Annapurną  czy doliną  Langtangu. Jest
tutaj  natura  w czystej  postaci. Już  od   pierwszego  dnia śpimy  we własnych  namiotach oraz stołujemy się  w miejscowych chatach. W
sumie  nasz  jadłospis nie  różni  się niczym  od tego  co  jedzą Nepalczycy.  A wiec  dziennie  zajadamy  dal bata  czyli  ryż  z warzywami i
soczewicą , na śniadanie  tybetański  chleb , jajka , czasem  jakaś kaszka. Nasze  posiłki  urozmaicamy  własnym  prowiantem.    
     
W  albumie Jurka  Kukuczki  o  Himalajach   wyczytałem że : " Droga  do bazy pod Manaslu  prowadzi  wzdłuż rzeki  Buri  Gandaki.  Jest  to
jedna  z  najpiękniejszych dolin jakie znam ".  Zgadzam  się  w zupełności z naszym największym himalaistą.  Byłem już w różnych górach
na  świecie , lecz  dolina  u stóp  Manaslu   jest  wyjątkowa. Sceneria   zmienia  się  codziennie. Mamy  tutaj  wspaniała  bujna  roślinność,
przepiękne  wodospady , strome strzeliste  ściany  oraz pięknie  ośnieżone i zalodzone szczyty. Podczas  naszej  trasy  wspięliśmy się na
wysoką  przełęcz Larka  La , skąd  podziwiać  można  wspaniała  panoramę Himalajów. Na  długi  czas pozostaną  w mojej pamięci obraz,
dźwięki,  zapachy z tego trekkingu. Każdy  kto szuka  prawdziwego Nepalu,  powinien  zawitać w tej rejon, póki jest  on  jeszcze tak dziki
Niestety  i tam  kiedyś  dojdzie  do zagospodarowania turystycznego, wiec  straci  się tutaj  ten  magiczny  klimat
" Droga do bazy pod Manaslu  prowadzi  wzdłuż rzeki Buri 
Gandaki.  Jest  to   jedna z najpiękniejszych
 dolin jakie znam ".
                                                   Jerzy Kukuczka